Cyferki

Rano miałam dwadzieścia trzy lata Po południu mam trzydzieści dwa To z pewnością przez ten ciężki dzień w pracy Przez to piwo o szesnastej trzydzieści Przez tych pięć truskawek w czekoladzie To z pewnością nie przez kilka twoich słów Elegancko zamkniętych w ośmiu wersach Kiedy lekkim rymem stawiasz dwie kreski.

Say something

Jest tyle rzeczy których ci nie mówię ze strachu choć przecież nie boję się już niczego to wyuczone – bezpiecznie milczeć trzymać gardę wysoko Z wiekiem staję się bardziej chrześcijanką walnij, podniosę głowę i powiem bolało dawaj jeszcze Chcę wiedzieć o tobie wszystko także to w jaki sposób bierzesz zamach chcę poczuć na policzku każdy […]

. . .

Jesteś tak blisko – na wyciągnięcie ręki, co spocząć może na szyi całkiem niewinnie, ale w podtekście byłoby wszystko, o czym milczymy. Kawa parzona w kuchni od rana gdy wokół siebie czujnie chodzimy, jakieś zdawkowe: „Słuchaj, kochana…” w którym jest to, czego nie mówimy. Aż wreszcie wieczór i wreszcie jawnie, czasem, zbyt rzadko, nazbyt zdawkowo, […]

Nie szkodzi

Że nie patrzysz mi w oczy, gdy wspominasz o żonie że gdy mówię o mężu, czasem oczy zasłonię że ja jestem z Warszawy, a ty jesteś spod Łodzi nie szkodzi kochanie, nie szkodzi Że się wspinasz pod górę, a ja czekam na dole Że gdy na dwór wychodzę, ty wychodzisz na pole Że mam dzieci […]

Spokojna

Spokojna jak woda Cicha jak szept Dotykam cię tylko w myślach Rozrywam guziki koszuli Drapię do krwi Spokojna jak sen A jestem w nim naga do bólu I krzyczę pod tobą To dziwne że nikt nie słyszy Spokojna jak deszcz Nadstawiam twarz pod krople Wcieram w ciało Czekam