Od wschodu słońca

Od wschodu słońca czekam
aż skończy się dzień
by w chłodnej pościeli się oddać
nie tobie lecz tęsknocie za tobą
zaciskając ręce na kołdrze
urwanym oddechem wyśpiewać
pustkę tam gdzie było twoje ciało
wilgoć mimo woli –
moją mokrą w ciemnościach twarz.

Trochę się zapomina<< >>Trochę się pamięta