Coronarapsy

Nie zapierdalasz na szóstą do żabki
Żeby ocharchał cię koleś bez maski
Nie wdychasz wciąż dziesięc godzin wilgoci
Bo pod tym gównem ryj strasznie się poci.

Nie biegasz czterdzieści osiem na zmiany
By każdy pacjent choć raz był zbadany
W sprzęcie uszytym przez twoją mamusię
Bo ten właściwy – chuj wie gdzie wysłany.

Uświadom sobie swój, kurwa, przywilej
Że na home office odciski na dupie
Że nie ma małży i drinków przez chwilę
I że dzieciaki bez przerwy w chałupie.

Wkurwia cię lockdown, bo wkurwia tak wielu
Ale przy kompie w mieszkaniu z rodziną
Bezpiecznie, z żarciem w lodówce i winem
Uświadom sobie, masz w chuj przywilejów.

Wypuścić<< >>Uśmiechasz się, zasypiając