. . .

Jesteś tak blisko – na wyciągnięcie
ręki, co spocząć może na szyi
całkiem niewinnie, ale w podtekście
byłoby wszystko, o czym milczymy.

Kawa parzona w kuchni od rana
gdy wokół siebie czujnie chodzimy,
jakieś zdawkowe: „Słuchaj, kochana…”
w którym jest to, czego nie mówimy.

Aż wreszcie wieczór i wreszcie jawnie,
czasem, zbyt rzadko, nazbyt zdawkowo,
kiedy możemy to, co jest na dnie
ująć w niejedno dosadne słowo.

Nie szkodzi<< >>Say something